Dyrektywy DAC7. Jak nie wpaść w pułapkę sprzedając przez Internet?

maj 27, 2026 | Ekspert podpowiada

Od 1 lipca 2024 r. w Polsce obowiązuje unijna dyrektywa DAC7, która stanowi potężne narzędzie w rękach Krajowej Administracji Skarbowej do walki z szarą strefą w e-commerce. Przepisy te nakładają nowe obowiązki sprawozdawcze na operatorów platform cyfrowych, dając organom podatkowym wgląd w transakcje realizowane przez Internet.

Chociaż wprowadzone przepisy budzą wiele obaw wśród użytkowników popularnych portali sprzedażowych, ich głównym celem nie jest uderzenie w osoby prywatne pozbywające się niepotrzebnych rzeczy, a zidentyfikowanie podmiotów, które prowadzą niezarejestrowaną działalność gospodarczą. Nie można jednak stracić czujności!

Istota dyrektywy DAC7

Wbrew powszechnym mitom, dyrektywa DAC7 nie jest nowym podatkiem od sprzedaży ani nie zmienia dotychczasowych zasad opodatkowania. W swoim założeniu sprowadza się do uszczelnienia systemu podatkowego oraz wspierania uczciwej konkurencji poprzez ujednolicenie obowiązków sprawozdawczych w całej Unii Europejskiej. Co do zasady operatorzy platform internetowych takich jak Allegro, OLX czy Vinted mają obowiązek gromadzenia i przekazywania Szefowi KAS informacji o aktywnych sprzedawcach.

Trzeba jednak podkreślić, że nie każda osoba, która sprzedała coś na portalu aukcyjnym z automatu trafia pod lupę urzędników. Obowiązek raportowania w zakresie sprzedaży towarów dotyczy wyłącznie tych podmiotów, którym operator danej platformy umożliwił w danym roku kalendarzowym:

  • wykonanie co najmniej 30 transakcji sprzedaży lub
  • uzyskanie wynagrodzenia przekraczającego równowartość 2000 euro.

Na marginesie warto wspomnieć, że inaczej sytuacja wygląda w przypadku świadczenia usług, wynajmu nieruchomości czy udostępniania środków transportu, gdzie wynajmujący podlegają raportowaniu już od pierwszej transakcji, niezależnie od kwoty osiągniętego wynagrodzenia. Zebrane w ten sposób dane poszerzają potencjał analityczny organów, pozwalając im ustalić faktyczne dochody ze sprzedaży i wytypować do weryfikacji osoby, których sposób działania budzi uzasadnione wątpliwości.

Sprzedaż rzeczy a działalność gospodarcza

Działania organów podatkowych są nakierowane na znalezienie osób, które pod przykrywką np. „wyprzedaży szafy” prowadzą regularny handel o charakterze zarobkowym. Przekroczenie wspomnianych limitów nie oznacza z automatu wszczęcia kontroli i konieczności zapłaty podatku, jednak stanowi dla organów sygnał ostrzegawczy. Trzeba jednak podkreślić, że osoby, które sporadycznie wyprzedają swoje rzeczy w Internecie (własny majątek osobisty), nawet w liczbie lub kwocie zmuszającej platformę do raportowania, nie muszą od razu obawiać się wizyty w urzędzie.

Warto też wspomnieć, że jeżeli nie mamy do czynienia z działalnością gospodarczą, sprzedaż rzeczy ruchomych (np. używanych ubrań, czy starych mebli) jest zwolniona z podatku dochodowego, jeżeli od końca miesiąca, w którym nastąpił ich zakup, do momentu ich zbycia upłynęło ponad pół roku. Jeżeli ten wymagany okres jeszcze nie minął, sprzedający powinien wykazać ewentualny dochód z takiej transakcji w zeznaniu rocznym PIT. W praktyce jednak przy sprzedaży przedmiotów starych rzadko osiąga się zysk, ponieważ z reguły sprzedaje się je taniej, niż zostały pierwotnie zakupione.

Kiedy sprzedaż staje się biznesem?

Sytuacja zmienia się w momencie, gdy podatnik kupuje dany towar z wyraźnym zamiarem jego szybkiej odsprzedaży z zyskiem. Dotyczy to również bardzo popularnego obecnie resellingu, czyli wyszukiwania markowych perełek w sklepach typu second-hand i wystawiania ich z marżą na portalach ogłoszeniowych. Takie transakcje mogą wchodzić w ramy działalności gospodarczej, która na potrzeby podatku dochodowego definiowana jest jako zarobkowa aktywność prowadzona we własnym imieniu w sposób zorganizowany i ciągły.

Jeżeli działamy w ten sposób, wspomniana wcześniej zasada upływu pół roku nie ma już zastosowania – zysk traktowany jest jako pochodzący z działalności gospodarczej, a nie „sprzedaży prywatnej”.

Przykładowo sprzedawcę można uznać za prowadzącego działalność gospodarczą, kiedy regularnie zbywa znaczne ilości markowych butów kupionych w second-handach czy na wyprzedażach. Ciężko byłoby w takiej sytuacji wykazać, że jest to zwykłe i racjonalne dysponowanie nieużywanym majątkiem.

Jakie mogą być konsekwencje?

Jeśli organom podatkowym uda się udowodnić, że regularna, zorganizowana sprzedaż na platformach internetowych stanowiła w rzeczywistości działalność gospodarczą (która swoją drogą ma różne definicje na potrzeby poszczególnych ustaw), uderzenie w portfel sprzedawcy może być bardzo dotkliwe. Taki podatnik może mieć obowiązek m.in. zapłaty zaległego podatku PIT od osiągniętego dochodu wraz z odsetkami. Sama kwota zaległości może też drastycznie wzrosnąć, kiedy sprzedający nie gromadził dowodów zakupu towaru, przez co nie może pomniejszyć przychodu o koszty jego uzyskania.

Poza zobowiązaniami z tytułu PIT, do uregulowania mogą dojść także zaległości w podatku VAT, jeżeli np. sprzedawane towary wykluczały korzystanie ze zwolnienia, konieczność zapłacenia składek na ubezpieczenie społeczne, a nawet odpowiedzialność za wykroczenie.

Mały sklepik jako działalność nierejestrowana

Początkujący internetowi sprzedawcy mają jednak do dyspozycji narzędzie, jakim jest działalność nierejestrowana, czyli w pełni legalna forma zarabiania, która sprawdza się u osób generujących mniejsze obroty. O ile przychód należny z takiej działalności nie przekracza w żadnym kwartale 225% kwoty minimalnego wynagrodzenia, nie ma konieczności rejestrowania się w CEIDG. Takie rozwiązanie zdejmuje z przedsiębiorcy obowiązek opłacania składek społecznych oraz znacznie upraszcza kwestie formalne. Trzeba jednak pamiętać, że dochody nadal trzeba opodatkować i wykazać w rocznym zeznaniu PIT.

Jak się przygotować?

Chociaż dyrektywa DAC7 nie wprowadziła żadnych nowych podatków, ani też nie zmieniła zasad opodatkowania, to jednak cały czas powinna być impulsem do dokładnego analizowania swoich internetowych zarobków.

O ile osoby okazjonalnie wyprzedające zawartość własnej szafy mogą spać spokojnie, o tyle sprzedawcy traktujący handel internetowy jako stałe źródło dochodu powinni regularnie kontrolować swoją sytuację prawno-podatkową. W przypadku wątpliwości warto skonsultować się z ekspertem!

Zaobserwuj nasze strony w mediach społecznościowych

Zobacz również